Jak nabrać pokory?

Charlotte

Wydawałoby się, że moje życie jest idealne. Mam wszystko, co trzeba. Młodość, ciepłą posadkę, zero zobowiązań. Jednak czasem, gdy przyglądam się Joshowi, widzę zamglony, wyssany z kolorów obszar, nazywany przeszłością. Jeśli jesteś, bądź byłeś kiedyś zagubiony, zapraszam do mojego wehikułu, udamy się na pewną przejażdżkę.

W moim wyglądzie od zawsze irytowało mnie niemalże wszystko (oprócz uszu, bo są tak mikroskopijne, że aż przeurocze, dzięki ci matko za tę część genów). Reszta była zawsze do wymiany. Propagowany rozmiar XS wyniosłam na półkę swojej hierarchii wartości. Gdy włosy nie współgrały z warunkami atmosferycznymi, to już w ogóle była tragedia. Starałam się zawsze przejść obojętnie obok wystaw sklepowych, bo oprócz manekinów bez duszy, ujrzałabym obraz nastoletniej Charlotte. Niewyraźny, ale wciąż odrzucający.

Zimą, wszystkie popularne dziewczyny pokazywały swoje atuty i celebrowały chyba współczesną ascezę, nosząc coś cienkiego, przypominającego kurtkę. Wówczas ja, zakładałam wełnianą czapkę i owijałam się szalikiem, by tylko gałki oczne miały dostęp do świata. Zupełnie przypadkiem, trafiłam w końcu na Alexa. Josha jeszcze nie znałam.

To właśnie Alex, prawdziwe bożyszcze nastolatek, brązowooki ideał, sprawił, że mój mięsień szyjny zaczął pracować. Poczułam to we wszystkich dwudziestu sześciu kościach kręgosłupa.  Wyprostował mnie i to porządnie. Często mówił, że mam anielski wzrok. Pisał wzruszające wiersze, w których można było dostrzec siłę miłości, nawet między wyrazami. Teraz bądźcie gotowi na prawdziwą destrukcję umysłową. Przynosił mi kwiaty, z ilością adekwatną do numeru rocznicy. Wyciągnięty wprost z bajki książę, wylądował w kranie rozczarowania i dźgania nożem w centralny narząd układu krwionośnego, zwanego sercem. Szybko mi się znudziło jego poświęcenie. Wciąż mi czegoś brakowało (jak zwykle). Jako królowa  nieczułości i niewdzięczności, zbywałam tego zalotnika. Chciałam, by nie tylko on o mnie walczył, ale żeby to robili wszyscy, żeby każdy oddawał mi pokłon w postaci czułych gestów czy spragnionych spojrzeń. Tak oto wylądowałam na polu bitwy, którą sama rozpętałam, a zdolność kombinatoryki i kłamstwa opanowałam do perfekcji. Potrafiłam na oczach Alexa polecieć na niewyszukane, banalne komplementy. Mimo to, jego miłość chyba była przepotężna.

Teraz chce mi się zwyczajnie w świecie ryczeć, jak pomyślę, że z Alexem potrafiliśmy stać na mrozie w jednym miejscu, obserwując siebie nawzajem. Wtedy też chowałam się w jego kakaowym, przetartym płaszczu, słuchając jak serce mu bije nieco szybciej niż zwykle. Dziś powoli zapominam, jak wygląda. Po kilku latach moich wybryków, każde z nas obrało inny kierunek, ale mam w jednej z szufladek wspomnień, urywek tamtych  dni.

Całe szczęście poznałam Josha. Swoją cierpliwością i jeszcze większą miłością, wyrzeźbił ze mnie figurę pokory oraz dojrzałości. Jednak dopiero, gdy zaczął zachowywać się tak źle jak ja, zrozumiałam swoje wszystkie błędy. Zranił, zdradził. Odbicie lustrzane było świetnym ciosem i nauczką.

2 myśli w temacie “Jak nabrać pokory?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s