Jakie jest twoje miejsce na Ziemi?

Podróże zmuszają do wielkich refleksji. I tak oto, leżąc na islandzkim klifie, w głowie pojawiały się setki pytań i myśli. Między innymi: gdzie jest moje miejsce na Ziemi? Czy robię to, co naprawdę lubię? Czy wykonuję rzeczy schematycznie, bo tak trzeba i każdy tak zostaje zaprogramowany? Jaki właściwie jest przepis na życie? Jakie jego składowe sprawią, iż będzie ono w efekcie pełniejsze?

Takie pytania często nasuwają różne odpowiedzi – dlatego polecam zadawać je sobie głośno.

Wnioski:

Żyję sobie w swoim małym świecie, stwarzając problemy, które w obliczu tak wielkiego świata, naprawdę nic nie znaczą. Ten cały kortyzol (hormon stresu) niepotrzebnie skraca mi czas na Ziemi, a przecież jest go i tak mało.

Kim jestem? Osobą, która zwykle stara się zadowolić potrzeby innych, a raczej nie patrzy głęboko na to, czego sama by chciała. Byle tylko wypaść dobrze w obcych oczach, byle nie być sobą, bo ktoś mnie nie zaakceptuje. Po co mi ta aprobata? No właśnie, bez sensu.
Jestem belfrem, wkładającym w swoją pracę uczucie. Jednak czegoś mi ciągle brakuje. Po przewertowaniu Instagrama, zaczęłam dochodzić do wniosku, że TRZEBA mieć jakąś tzw. zajawkę. Wiecznie jej szukam na siłę, by coś znów udowodnić. Jednak tak naprawdę mam sporo zainteresowań. Lubię odpalić sobie czasem Worda, wystukać literami klawiatury swoje żale czy radości, uwielbiam czytać o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu (wszelkie biologiczne połączenia są nad wyraz oszałamiające), kocham ćwiczyć siłowo, dostrzegać to, jak wiele potrafi moje ciało, ostatnio nawet zaczęłam przerabiać zdjęcia. Kiedyś dobrze czułam się w montażu filmu (oczywiście takiego najbardziej banalnego, ale miało to swój urok i czar). Pokochałam także podróżowanie, które otwiera mi oczy na masę spraw, tak rzadko niewidocznych na co dzień. Już samo to, że opuszczam swoją strefę komfortu, zaczyna dodawać mi sporo odwagi.  Takiej czystej, do życia.

Wiecznie coś mi dolega. Jak nie problemy gastryczne, to okropne bóle głowy. Co jest człowiekowi, gdy wszystkie badania wychodzą bardzo dobrze, kiedy na papierze widnieje jasno: JESTEŚ ZDROWY JAK BYK?

Moim ostatnim wnioskiem jest to, że trzeba najprościej w świecie wyluzować. Mam wrażenie, że to właśnie kortyzol mnie zjada wewnętrznie. Uderza w nieskazitelne, jak dotąd, organy. Chciałabym się nimi jeszcze nacieszyć, dlatego:

  1. Niweluję napięciowe bóle głowy automasażem (wielu ludzi z pasją do zawodu fizjoterapeuty przekazuje za darmo mądre treści).
  2. Czytam coś, chociażby przez dziesięć minut dziennie.
  3. Jak mam ochotę, to robię coś w formie medytacji – głęboko oddycham przez tyle minut, ile chcę.
  4. Tłumaczę sama sobie jak jest naprawdę, odrzucam nierealne spostrzeżenia wewnętrznego krytyka.
  5. Prostuję się! (To jedna z 12. zasad życia Jordana Petersona – kanadyjskiego psychologa).
  6. Znajduję sobie zajęcie – człowiek bez zajęcia wariuje, bo ma czas na to, by dotarły do niego czarne myśli. Najlepiej je odrzucić jakimś ciekawym zajęciem. Proste?

To był dosyć osobisty wpis. Często blog może być niezwykłą formą autoterapii. Uwolnienie skumulowanych myśli pozwala na chwilę ulgi.

2 myśli w temacie “Jakie jest twoje miejsce na Ziemi?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s