Czy warto studiować filologię polską?

To pytanie zadawałam sobie praktycznie przez cały okres studiów.

Z racji tego, że należę do grupy humanistów,   obrałam taki a nie inny kierunek, nie do końca byłam przekonana w kwestii tego wyboru. Zewsząd słyszałam tylko: „Filologia polska?! Co ty będziesz po tym robić? Przecież po tym nie ma w ogóle pracy! Może byś się wzięła za jakiś ścisły kierunek?”. I tak na okrągło. Z czasem nawet przestałam chwalić się tym, co studiuję, bo wiedziałam, że ponownie dostanę  pouczającą wiązankę.

Wiem, że istnieje grupa fanatyków czytania książek, tych, którzy są zaabsorbowani każdym słowem lektur.

Ale ja? Ja uwielbiałam język polski, kochałam pisać,  łączyć słowa, pisać nietuzinkowe zdania. Książki wybierałam zwykle zgodne z moimi zainteresowaniami.

Jednak studia okazały się ciężką przeprawą przez masę niepotrzebnych książek czy przedmiotów.

Może zacznę od plusów studiowania tego kierunku:

+ dostałam łatwo i szybko pracę, ze względu na zapotrzebowanie nauczycieli w szkołach. Tyczy się to również moich koleżanek z roku, które znalazły pracę w wydawnictwach, redakcjach itp. Choć przypominam słowa klasyków: „Po tym nie ma pracy”.

+ miałam najlepszą na świecie panią promotor, która pozwoliła mi na dowolność pisania pracy dyplomowej. Wybrałam zatem tematykę Disneya.

+ poznałam moją przyjaciółkę, która miała podobne podejście do tych studiów, co ja – byle zdać, a ważnych rzeczy nauczymy się we własnym zakresie. Z tą bratnią duszą utrzymuję kontakt do dziś i mamy się bardzo dobrze.

+ wbrew pozorom pojawiły się nawet ciekawe zajęcia takie jak: Pisanie, Modulacja głosu, moje ukochane Seminarium (gdzie panowała pełna wolność i swoboda wypowiedzi), Poetyka z dosyć młodą doktorantką, która potrafiła zarazić prawdziwą miłością do pisania.

+ język migowy – choć dziś niewiele z niego pamiętam (bo w sumie było niewiele zajęć), to wspominam ten przedmiot z radością. Wreszcie trochę praktyki.

+ NOWJP – czyli nauka o współczesnym języku polskim. Głoski, litery, sylaby i inne tego typu bajery. Wykładowczyni tego przedmiotu była bardzo zaangażowana, co przełożyło się na studentów.

Na tym koniec tych superlatywów.

Kwestia minusów:

– dezorganizacja – nic nigdy nie grało, zapisanie się na przedmiot i na daną godzinę (poprzez system) graniczyło z cudem. A jak się chciało przepisać do innej grupy, to zawsze był problem. Zawsze ktoś miał coś do czegoś. Tragedia. Cyrk na kółkach albo i lepiej – na podpalonych oponach.

– wykładowcy – większość z nich była naprawdę wredna. Zadufani w sobie pseudo naukowcy, którzy chcieli udowodnić swoją wyższość nad studentami. Nie wiem, czy ktoś się nad nimi znęcał za czasów szkolnych, ale na to wyglądało.

– studenci – niewygodna prawda. Większość studentów była jakimiś odmieńcami w za długich swetrach. Prawie każdy dbał tylko o czubek własnego nosa. Niestety, tylko nieliczni potrafili pomóc. Ukłon w stronę jednej z moich koleżanek, która pomogła mi z gramatyką języka polskiego (nienawidzę was, przebrzydłe wykresy!).

– elita  – istniała jakaś dziwna elita (na moje może być to nawet antonim tego słowa), która się wszędzie pchała, by załatwić sobie wszystko po znajomości. Do tej grupy należały typowe studenckie lizusy. Po zajęciach raczej nie mieli swojego życia czy pasji. Tkwili może gdzieś pomiędzy.

– egzaminy ustne – niemal wszystkie egzaminy były przeprowadzane w formie ustnej. Tu nie było chwili na skupienie. Nie wiesz? Źle wyglądasz? Nie podlizujesz się? Ok. Warunek.

– przedmioty „zapychacze” – jak na każdych studiach, są takie przedmioty, które nigdy do niczego się nie przydadzą, musisz przez nie przebrnąć, po prostu. Do takich z pewnością można zaliczyć np. Czytanie – gdzie, jak sama nazwa wskazuje, czytało się jakieś bzdurne, niezrozumiałe teksty. W dodatku z takim wykładowcą, że na sam widok usypiałam.

– lekcje ćwiczeniowe – porażka nad porażkami, wszystko porażka.  Wraz z grupą moich koleżanek, musiałyśmy przeprowadzić lekcje próbne pod okiem byłej studentki (lizuski naszej wykładowczyni).  Chyba była też jakaś niespełniona życiowo, ponieważ każdą z lekcji negowała, zachowywała się jak królowa pośród nauczycieli, a niestety – jej lekcje były nudne jak flaki z olejem. Tak to jest, jak ktoś wywodzi się z elity pseudo prymusów i lizusów. Przykra prawda.

– program – coś, co zostawiłam na sam koniec. Na uczelni chyba czas się zatrzymał. Mamy dwudziesty pierwszy wiek, technologia nieustannie się rozwija. A my? Uczyliśmy się jakichś nieprzydatnych bzdur. Gdzie przedmioty związane z nowoczesnością? Gdzie zajęcia przygotowujące polonistów do pracy z zupełnie nową generacją? Gdzie współczesne metody nauczania, które pozwolą nam działać na rynku pracy? Poproszę o minutę ciszy.

Wniosek:

Te studia nie były łatwe. Sporo  ludzi się przewijało co chwilę przez poszczególne zajęcia. Przychodzili i odchodzili. Naprawdę nieliczni przetrwali tę studencką walkę. Ja miałam parcie, by po prostu mieć licencjat w kieszeni. Ale myślę, że gdyby nie było to wymagane, to rzuciłabym tę uczelnię po pierwszym tygodniu.

Ale zostałam. Przetrwałam każdy trudny okres, każdą zatrważającą sesję. Dziękuję z tego miejsca mojej przyjaciółce – gdybyśmy nie miały siebie nawzajem, to nie wiem, co by się stało.

Jak widać, jednak filologia polska przyniosła mi jakieś profity. Znalazłam dobrą pracę i wcale nie wylądowałam jako bezrobotna.

Sądzę, że gdyby ulepszyli chociaż program nauczania na tych studiach, to absolwenci podbili by świat. No dobra, może nie cały, ale byliby jeszcze bardziej cenni dla pracodawców.

2 myśli w temacie “Czy warto studiować filologię polską?

  1. Anonim

    Trzeba słuchać siebie a nie innych.Wiekszość z osób które nam doradzają albo oceniają zwyczajnie nas nie zna. Warto posluchać osob ktore nas znają i sa ďla nas ważne. Jeśli ktoś jest wyjątkowy, ma pasję i jest z tego powodu doceniany to warto iść do przodu I tkwić w tej wyjątkowości. A pani z pewnością jest wyjątkowym człowiekiem. Trzymam kciuki🥰

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s