Największe marzenie – USA

Mam wrażenie, że rzeczywiście w poprzednim życiu zamieszkiwałam tereny Stanów Zjednoczonych. Zawsze gdy oglądałam filmy, które nakręcone były właśnie tam, to wyobrażałam sobie siebie, która kroczy po tej amerykańskiej ziemi.

Najbardziej to zachwycały mnie te czerwone, ceglane kamienice, z dołączonymi za oknem drabinkami. Te z kolei prowadziły zwykle na dach budynku lub do sąsiada niżej czy wyżej. Marzyło mi się, by spotykać się z kimś na tym przedziwnym rusztowaniu, nocą, z kocem, dobrym winem i rozmawiać bez końca pośród gwiazd. Nie wiem dlaczego, ale to byłby wyjątkowy wieczór. 

Drogi, drogi, drogi! Jestem fanką dróg amerykańskich. Zdaję sobie z tego sprawę, że większość ludzi chciałaby przejechać się słynną 66. – samochodem, rowerem  czy motorem. Chyba masa zdjęć, na które się natknęłam, spowodowała, że tak bardzo marzy mi się uwiecznić swoją postać na tle tej znanej szosy.

Dla niezaznajomionych – otwarta 11 listopada 1926 roku trasa drogowa w USA o długości 2448 mil (3939 km) łącząca Chicago z Los Angeles, a od 1936 przedłużona do Santa Monica. Przebiegała przez stany Illinois, Missouri, Kansas, Oklahomę, Teksas, Nowy Meksyk, Arizonę i Kalifornię, by zakończyć swój bieg w Los Angeles.

Wyobrażam sobie jak zaczynam swoją trasę w Chicago, delektuję się każdym widokiem, odwiedzam wszystkie przydrożne bary i restauracje, aż kończę podróż w Los Angeles.

Oczywiście jest masa rzeczy, które pragnę zobaczyć w USA  (jak np. Central Park, Waszyngton, parki narodowe, Universal Studio, Hollywood, Wielki Kanion, dom Kevina i naprawdę o wiele, wiele więcej). Marzę, by doświadczyć także różnych  atrakcji:

1) zjeść burgera amerykańskiego

2) zajrzeć do typowego marketu,  kupić płatki w kartonie i masło orzechowe

3) zobaczyć prawdziwy Dziki Zachód

4) obejrzeć seans w prawdziwym kinie samochodowym

5) spać na dziko w namiocie bądź kamperze – obserwować amerykańską naturę

6) zjeść śniadanko nad kanionem

7) poznać Amerykanina z krwi  i kości

8) przespacerować się po jakimś High School lub Primary School w USA, by zobaczyć, czy rzeczywiście są tam warunki sprzyjające edukacji

9) przejść się do baru na peryferiach i posłuchać sobie country

10) zwiedzić siedzibę NASA

11) zrobić sobie fotkę pod Harvardem

12) spełnić własny AMERICAN DREAM!

Konkluzja tych moich pięknych wywodów jest taka, że zaczynam zbierać pieniądze, by wyruszyć w prawdziwą podróż marzeń! Wierzę, iż jest to do spełnienia. Wystarczy zaoszczędzić, a potem już tylko wymieniać walutę na dolary (które zresztą już mam w oczach).

A teraz wizualizuję sobie to wszystko. Niedługo tam będę.

Zdjęcia PÓKI CO nie są mojego autorstwa (z pinterest.com). Myślę, że to się zmieni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s